Domowe sposoby na suchość gardła

Domowe sposoby na suchość gardła

Kiedy nadchodzi okres jesienno- zimowy najczęściej pojawiają się kłopoty z gardłem. Suche i chłodne powietrze nie sprzyja naszemu organizmowi, powoduje uczucie dyskomfortu i bólu gardła. Czasami skarżymy się też na charakterystyczne drapanie w gardle. Problem może się pogłębić u osób, które dodatkowo pracują w klimatyzowanym pomieszczeniu, ponieważ nagłe zmiany temperatury z pewnością nie są dla naszego gardła korzystne. Jednak z bolącym i drapiącym przełykiem nie musimy udawać się do lekarza od razu. Czasami wystarczy zastosować proste domowe sztuczki, aby doprowadzić gardło do porządku.

W pierwszej kolejności należy zastanowić nad tym, czym nawilżyć gardło. Wiele produktów mamy we własnej spiżarni. Już nasze babcie posługiwały się domowymi sposobami w walce z uporczywym bólem, używając do tego celu naparów z rozmaitych ziół. Takich ziół jest bardzo wiele, któreś z nich z pewnością mamy akurat w kuchennej szafce. Świetnie zadziała imbir, dziewanna, aloes lub nawet tymianek. Niektóre z roślin nawilżą zbolałe gardło, inne zaś wspomogą pacę ślinianek, dzięki czemu podreperujemy gardło za pomocą własnej wydzieliny. Warto również wypróbować porost islandzki, werbenę lub prawoślaz. Wiele z tych ziół oprócz działania nawilżającego ma również właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne. Suche i podrażnione gardło jest bardzo słabo zabezpieczone przed atakiem bakterii i wirusów, dlatego ta dodatkowa ochrona bardzo się przyda.

Z ziół można przygotować napary zdatne do pacia lub też zastosować przygotowane herbatki do płukania gardła. Pamiętajmy jednak, że będę one działały tylko wówczas, gdy będą stosowane regularnie i konsekwentnie. Jedno czy dwa użycia na pewno nie poprawią stanu naszego gardła. Jeśli nie przepadamy za piciem ziół, ponieważ nie lubimy ich charakterystycznego smaku, można przyrządzić specjalny balsam na bazie wybranej rośliny i oliwy lub oleju. Wystarczy zalać szklanką oleju dwie łyżki stołowe wybranego suszu ziołowego (sprawdzi się dowolne zioło lub samodzielnie przygotowana i skomponowana mieszanka różnych rodzajów), a następnie podgrzewać miksturę na małym ogniu, aż do uwolnienia olejków eterycznych. Potem należy przelać płyn przez gazę i lekko ostudzić. Balsamem nacieramy gardło i owijamy szyje ręcznikiem na około godzinę.

Dobrym sposobem na kłopoty z gardłem jest też napój z siemienia lnianego. W sklepach można kupić suche ziarenka siemienia lub len mielony. Oba produkty nadają się do sporządzeni domowego kisielu, który złagodzi ból i obrzęk gardła, a także znakomicie je nawilży. Podczas kontaktu z wodą i podgrzewania len pęcznieje i pokrywa się śluzem. Jeśli będziemy pić powoli taką miksturę kilka razy dziennie, z pewnością wspomożemy gardło.

Świetnie sprawdzą się również wszelkiego rodzaju inhalacje z dodatkiem olejków eterycznych. Zadziałają one nie tylko nawilżająco, ale i odetkają nos i wspomogą cały układ oddechowy. Warto robić takie inhalacje dwa lub nawet trzy razy dziennie.

Przy suchości gardła należy unikać picia herbaty oraz słodkich napojów, ponieważ tylko pogorszą one stan przełyku.

Czym zmyć lakier do paznokci? Podpowiadamy!

Czym zmyć lakier do paznokci? Podpowiadamy!

Piękny i estetycznie wykonany manicure potrafi ozdobić dłonie każdej kobiety. Nie tylko dobrze dobrany kolor lakieru ma wpływ na manicure. Ważna jest jeszcze jakość lakieru. Im droższe lakiery, tym lepiej. Zainwestowane w lakier pieniądze potrafią niejednokrotnie zwrócić się kobiecie w postaci trwałego i przyciągającego wzrok manicure.

Jednakże nawet długotrwały lakier do paznokci będzie miał swój kres. W pewnym momencie trzeba będzie się go pozbyć. Zazwyczaj decyzja o zmyciu lakieru do paznokci podyktowana jest odrostem na płytce paznokcia, odpryskiwaniem lakieru lub chęcią zmiany na inny odcień lakieru. Czym zmyć lakier do paznokci, żeby nie tylko pozbyć się samego lakieru, ale również zadbać o zdrowy wygląd naszych paznokci? Znamy 4 sposoby na zmycie lakieru do paznokci.

Pierwszym sposobem, a zarazem odpowiedzią na pytanie „czym zmyć lakier do paznokci?”, jest użycie zmywacza do paznokci. Obecnie rynek oferuje ogromną ilość zmywaczy do paznokci. Na drogeryjnych półkach możemy spotkać nie tylko klasyczne zmywacze do paznokci w buteleczkach, ale również zmywacze w pisakach, czy w pojemnikach z gąbeczką nasączoną zmywaczem, do których wystarczy włożyć paznokieć i odczekać kilkanaście sekund. Decydując się na taką metodę zmywania lakieru do paznokci, wybierajmy zmywacze z niską zawartością acetonu. Będziemy mieć pewność, że taki kosmetyk nie przyczyni się do zniszczenia paznokci.

Czym zmyć lakier do paznokci, gdy nie mamy pod ręką zmywacza? Drugą metodą pozwalającą w sprawny sposób zmyć lakier do paznokci jest spirytus. Już niewielką ilością spirytusu naniesioną na wacik kosmetyczny pozbędziemy się lakieru z płytek paznokci. A czym zmyć lakier, gdy nie mamy spirytusu? W podobny sposób zadziała benzyna. Pamiętajmy, by po całej operacji z użyciem spirytusu lub benzyny dokładnie wywietrzyć nasz dom, by nie bolała nas głowa. Płytki paznokci możemy później sowicie nakremować, by zachować ich zdrowy wygląd.

Przejdźmy do trzeciej metody. Czym zmyć lakier do paznokci, gdy nie dysponujemy zmywaczem, benzyną lub spirytusem? Zamiast nich możemy użyć dezodorantu lub perfum, których zapach niekoniecznie przypadł nam do gustu. Ważne jest, aby w dezodorancie i perfumach była duża zawartość alkoholu. Jak zmyć lakier do paznokci z zastosowaniem tej metody? Wystarczy spryskać lakier i po kilku minutach przetrzeć paznokcie wacikiem. Po zmyciu lakieru należy dokładnie nakremować dłonie i paznokcie, podobnie jak przy użyciu spirytusu i benzyny.

Czym zmyć lakier do paznokci, gdy nie posiadamy wyżej wymienionych specyfików? Ostatnia metoda zmywania lakieru do paznokci polega na użyciu papierowego pilniczka o bardzo drobnych ziarnach. Pozbywanie się lakieru polega na spiłowaniu go za pomocą tegoż właśnie pilniczka. Z uwagi na to, że ta metoda zmywania lakieru jest metodą mechaniczną, polecamy na samym końcu nie tylko nakremować dłonie i paznokcie, ale również użyć odżywki do paznokci.

Tę ostatnią metodę stosuj w ostateczności. Gdy następnym razem będziesz chciała zmyć lakier do paznokci i będziesz się głowiła nad odpowiedzią na pytanie „czym zmyć lakier do paznokci?”, skorzystaj z metod 1-3 w pierwszej kolejności.

Pieczenie tortów

Pieczenie tortów

Gotowanie i ogólnie rzecz biorąc kulinaria, to pasja wielu z nas. Każda osoba, która nie jest bardzo leniwa i ma do tego jakiś zmysł oraz pasję, lubi w wolnej chwili stać się szefem kuchni i spróbować przyrządzić coś po swojemu. Gdy byłem małym dzieckiem, u mnie w domu bardzo dużo się gotowało. Mama była szefową kuchni, a tata co prawda nie gotował, ale lubił dobrze zjeść i raz na czas dorzucił jakiś pomysł od siebie. Wraz z siostrą zostaliśmy więc w bardzo młodym wieku zarażeni pasją do pichcenia i staliśmy się małymi szefami kuchni. Wiadome jest to, że dziecko bardzo dobrze chłonie wiedzę i gdy jesteśmy mali, to ciekawość do wszystkiego, co pokaże nam ktoś starszy, jest bardzo silna i dzięki tej koncentracji i chęci przyswojenia wiedzy, zapamiętujemy dużo więcej i uczymy się w tym okresie naprawdę sporo. Dzięki temu już w wieku 15 lat potrafiliśmy mówiąc mało skromnie bardzo dużo i strefa w kuchni była można powiedzieć naszym konikiem. Podstawowy obiad, jak filet z kurczaka, piure ziemniaczane i jakiegoś rodzaju sałatka, były dla nas banalne do przyrządzenia już w wieku 10-12 lat. Trudniejsze sprawy, jak robienie pysznych zup, skomplikowanych dań, czy przede wszystkim pieczenie ciast i tortów, zostawiliśmy sobie na później i mama świadomie nie chciała nas wtajemniczyć od razu we wszystkie tajniki, tak byśmy stopniowo zapamiętywali pojedyncze elementy i nie mieli na raz zbyt wielkiego nadmiaru wiedzy, przez który w głowie dziecka coś mogło by się zapętlić i szybko pomieszać. Pamiętam, jak pewnego razu zadałem mamie pytanie, czym nasączyć tort, uśmiechnęła się wtedy i powiedziała, że na pewno nie pozwoli mi w danym momencie nasączyć go tym, co w danej chwili miała w swojej ręce. Mama robiła wtedy tort dla dorosłych i nasączała go wódką. Uśmialiśmy się wtedy, gdyż myślałem, że jest to jakiś sok. Oczywiście po wytłumaczeniu mamy, nie miałem go już ochoty próbować. Byłem dzieckiem, które było od małego nauczone, że alkohol nie jest zbyt zdrowy i że przede wszystkim jest dla osób dorosłych i bym trzymał się od niego z dala, bo gdy napiję się nawet małą ilość, to będę się bardzo, ale to bardzo źle czuł. Wziąłem sobie to do serca i jestem do teraz wdzięczny rodzicom, że pokierowali mnie dobrze i byli przezorni w tych kwestiach. Brak pociągu do alkoholu został mi do dziś i poza piwem, którego lubię się sporadycznie napić, nie daje mi on żadnego szczęścia. Wracając do pieczenia tortów i nasączania go, to po tej historii z wódką i tamtym tortem urodzinowym, zacząłem się interesować słodką sferą wypieków. Kilka miesięcy później uważnie patrzyłem na to, jak mama piekła tort nasączany masą kakaowo-bananową. Wyglądał on po prostu bosko, a ja starałem się zapamiętać wszystko od początku, gdy robiliśmy ciasto. Były to jeszcze czasy, gdzie w internecie nie było tylu przepisów i nie można było znaleźć dosłownie wszystkiego, więc dobrym sposobem na naukę było podpatrywanie rodziców. Dziś gotowanie jest dużo łatwiejsze, ale nie żałuję czasu spędzonego w dzieciństwie w kuchni, gdyż mocno mi się przydał.

Nowotwór skóry-czerniak

Nowotwór skóry-czerniak

Czerniak jest to nowotwór skóry. Jest groźny, trudny do leczenia i może dawać przerzuty. Często nawraca, więc osoby zmagające się wcześniej z tym typem nowotworu są w grupie wzmożonego ryzyka. Czerniak wcześnie wykryty jest uleczalny jednak w naszym kraju prawie 1/3 chorych umiera.
Istnieją pewne czynniki, które sprzyjają zachorowaniu na ten rodzaj nowotworu. Osoby o jasnej karnacji, z duża ilością znamion barwnikowych powinny jak najrzadziej wystawiać się na działanie promieni UV, ponieważ są w grupie o zwiększonym ryzyku zachorowania na czerniaka. Płeć i wiek również odgrywają istotną rolę, otóż kobiety i osoby w średnim wieku są bardziej narażone na wystąpienie u nich tego nowotworu. Czerniaka można też odziedziczyć w genach, więc osoby, u których w rodzinie pojawia się ten rodzaj choroby powinny bardziej na siebie uważać. Urazy skóry również mogą się przyczynić do powstania tego rodzaju nowotworu.
Skąd wiedzieć, że mamy do czynienia z czerniakiem? Wiele osób zastanawia się czy czerniak boli. Czasem tak czasem nie. Są jednak pewne objawy, które powinny nas skłonić do wizyty u dermatologa w celu wykonania badań. Jeżeli znamię na ciele ciemnieje, powiększa się, a jego krawędzie są nieregularne to najprawdopodobniej mamy do czynienia z czerniakiem. Dodatkowo często towarzyszy temu świąd, pieczenie i krwawienie. Do lekarza powinniśmy się też wybrać, gdy zauważymy na skórze nowe znamiona. Dermatolog najpewniej obejrzy znamię przy pomocy diaskopu, a następnie zdecyduje czy wymaga ono leczenia, czy też nie.
Leczenie tego nowotworu jest trudne, jednak w dużym stopniu zależy od stadium choroby. Najczęściej stosuje się leczenie wieloetapowe. Najpierw lekarz wycina zmianę, a następnie pacjent jest poddawany chemioterapii . Chemioterapia polega na podawaniu leków przeciwnowotworowych, które niestety bardzo wyniszczają organizm. Jeżeli osoba chora nie kwalifikuje się do operacyjnego usunięcia nowotworu, poddaje się ja radioterapii. Z racji tego, że choroba ta często nawraca, daje przerzuty i często kończy się zgonem chorego, bardzo ważna jest profilaktyka.
Profilaktyka czerniaka polega przede wszystkim na częstym- około raz na rok, lub raz na dwa lata- odwiedzaniu lekarza w celu obejrzenia stanu znamion. Oprócz tego należy z umiarem wystawiać się na działanie promieni słonecznych. Jeżeli już mamy kontakt z ostrym słońcem, należy zakrywać znamiona. Można zaklejać je plastrami lub chować pod ubraniem. Należy jednak pamiętać, że nie daje to całkowitej ochrony. Podczas opalania się należy używać kremów z filtrami i nie doprowadzać do poparzeń słonecznych. Zbyt częste korzystanie z solarium również może przyczynić się do powstania nowotworu. Jeżeli na naszym ciele znajduje się dużo znamion, warto porozmawiać z lekarzem o możliwości ich usunięcia. Może to zapobiec przekształceniu znamienia w nowotwór, jednak nie daje nam całkowitej pewności, że choroba nie wystąpi, ponieważ czerniak może się rozwijać także na innych obszarach ciała, jak na przykład na błonach śluzowych, a nawet na oku.

Płukanie gardła

Płukanie gardła

Rozpoczął się październik i zaczyna się okres, w którym przychodnie lekarskie będą mocno oblegane, a my będziemy musieli czekać nawet kilka godzin w kolejce i słuchać życiowych opowieści starszych panów. Po bardzo upalnym lecie, przyszła niestety nagła jesień i spore załamanie temperatury. Organizm nie jest z reguły gotowy na takie zmiany i nie zawsze potrafi się obronić, nie jest więc dziwne, że angina, czy grypa będą nas chciały rozłożyć i sprawić, że będziemy musieli spędzić kilka dni pod kocem. Gdy jest już za późno i czujemy to dziwne uczucie, które oznacza, że organizm nie był w stanie się obronić i że zbliża się gorączka oraz bóle różnych części ciała, zadamy sobie z pewnością pytanie, czym płukać gardło przy anginie. Moim zdaniem najlepsze sposoby to te, które daje nam natura i często robię sobie napar, który zawsze pomaga i nawet jeśli w pełni nie wyleczy bólu gardła, to z pewnością mocno złagodzi to nieprzyjemne uczucie, które towarzyszy tej niewdzięcznej chorobie. Jest to napar z mięty cytrynowej, którą mam w ogródku niedaleko domu i którą zasadziliśmy sobie kiedyś z moją kobietą, by przeciwdziałać chorobie i żeby przydała się właśnie na takie dni, jak te, które teraz nadchodzą i jest to bardzo zdradliwy czas. Sposób przygotowania jest tak naprawdę bardzo łatwy i nikt nie powinien mieć żadnego problemu z tym, by zaparzyć sobie taką mieszkankę ziół i innych dodatków. Na samym początku będzie nam potrzebny dość duży kubek, najlepiej byśmy znaleźli największy jaki mamy i odgrzebali go z którejś z szafek. Ważne jest bowiem to, byśmy przyjęli naprawdę dużą ilość tego specyfiku, a wtedy będziemy mogli być w stu procentach pewni, że na pewno złagodzi nasze bóle i oznaki nieustępującej chorobie. Gdy kubek będzie już w naszych rękach, musimy nazrywać kilka listków pięknie pachnącej mięty cytrynowej. Ja mam jej sporo w ogródku, ale jeśli państwo nie mają do niej dostępu w domu, to muszą zapytać się kogoś, kto ma ogród i może tą pyszną roślinę uprawiać. Jeśli jednak nie mieszkamy na wsi, a w naszym mieście nie mamy nikogo, kto może nas uratować, powinniśmy się udać na jeden z targów, a tam na pewno jedna z pań da nam to, po co przyszliśmy. W Krakowie na największym targu w mieście, na którym to można kupić warzywa, asortyment jest tak szeroki, że nie brakuje tam zupełnie niczego, nie musimy się więc martwić, że nie znajdziemy naszej mięty. Gdy już ją kupimy, musimy ją dobrze umyć i zalać wrzątkiem. Zostawmy ją wtedy na kilka minut, żeby jak to się mówi przegryzła się trochę z wodą i dobrze zaparzyła. Po około 7,8 minutach wyjmijmy miętę i wyrzućmy liście. Do takiego naparu będziemy potrzebować teraz dwie łyżeczki prawdziwego miodu dobrej jakości i aż połowę cytryny, która w połączeniu z miętą i miodem, da nam prawdziwą bombę działającą skutecznie przeciwko anginie. Wszystko dobrze wymieszajmy i pijmy, póki gorące. Starajmy się powtórzyć taki zabieg dwa, do trzech razy dziennie, a choroba na pewno złagodzi się i nasze gardło będzie nam wdzięcznie za ratunek.

Czy zbilansowana dieta wystarczy, by być zdrowym?

Czy zbilansowana dieta wystarczy, by być zdrowym?

Nie jest tajemnicą, że to, co niezdrowe, smakuje o wiele lepiej. Ekologiczne zamienniki może służą zdrowiu, lecz ich smak pozostawia wiele do życzenia. Dlatego też walory smakowe często wygrywają z rozsądkiem. Tradycyjny schabowy z kapustką wygrywa z mięsem z łososia czy indyka. Przyczyna jego sukcesu tkwi w jego strukturze. Jest to mięso tłuste, ale jednocześnie sycące. Poza tym trzeba je usmażyć i jada się je z takimi dodatkami jak: podsmażana kapusta, ziemniaki czy zasmażka. Schabowy ma też wyrazisty zapach i jest najczęstszym daniem na niedzielnym stole.

Równie popularne, choć mało dietetyczne są frytki. Jak powszechnie wiadomo, robi się je z ziemniaków. Kroi się je na małe kawałeczki, a następnie smaży na wolnym ogniu. By były upieczone w środku i chrupiące, na patelnie wlewa się olej, a następnie wrzuca surowe frytki. Trzeba pilnować, by nie siedziały tam za długo, bo zamiast pysznej przekąski otrzyma się spalone resztki. Z kolei, gdy są tam za krótko, grozi to tym, że będą niedopieczone lub po prostu niejadalne. Frytki, gdy się usmażą, najlepiej polać ketchupem. Stanowi on doskonałe uzupełnienie całości.

Obłędnie smakują też zapiekanki i hamburgery. Chociaż są bardzo kaloryczne, ludzie zajadają się nimi na całym świecie. To zapewne dlatego, że oprócz ciasta, bułki czy mięsa, posiadają dużo dodatków. Ich podstawowymi przyprawami są musztarda, ketchup czy majonez. Mają co prawda elementy prozdrowotne takie jak pomidory, ogórki czy sałatę, ale mało kto o tym pamięta.

Ludzie cenią je głównie za to, że do ich przygotowania nie potrzeba wiele czasu. Poza tym są w miarę tanie i można je dostać w każdym przydrożnym lokalu. Są idealne na lunch, bo zaspakajają uczucie głodu i można je zjeść w krótkim czasie. Pomimo że ich nadmierne spożycie prowadzi do wielu chorób, są nadal bardzo popularne, zwłaszcza w dużych korporacjach. Tam żyje się szybko, więc jedzenie typu fast food idealnie pasuje do tego miejsca.

Jednak są potrawy, które mogą zarówno świetnie smakować, jak i być zdrowe. Zalicza się do nich ryż. Można go jeść z chudym mięsem i surówkami. Można spałaszować go z rybą gotowaną na parze i warzywami. Ryż idealnie pasuje także do gulaszu czy sosów słodko- kwaśnych. Nie trzeba zastanawiać się, czy ryż tuczy. Odpowiedź nasuwa się sama. Chińczycy i inni Azjaci zajadają się nim na potęgę. Ponieważ preferują dietę lekkostrawną, rzadziej chorują z powodu zbyt wysokiego cholesterolu. Mają też mniejsze kłopoty z układem krążenia. Problem nadwagi i otyłości też dotyczy ich w mniejszym stopniu. Bardzo otyli są zazwyczaj zawodnicy sumo, lecz nie jest to skutek złej diety, ale wymóg formalny.

Zawodnicy sumo muszą tak wyglądać, bo tak nakazuje im tradycja. Pomimo że w regulaminie dyscypliny nie ma nic o wadze, to żaden chuderlak nie miałby szans na karierę w tym sporcie walki. Tym, co gubi Azjatów- jest z pewnością ambicja i przepracowanie. Chroniczny brak snu plus długotrwały stres to idealny przepis na kataklizm. W krajach azjatyckich z powodu wycieńczenia umiera rocznie mnóstwo osób. Widocznie sama dieta to za mało, by być zdrowym.

Czy można jeść zakalec w cieście?

Czy można jeść zakalec w cieście?

Wszyscy na pewno niejednokrotnie spotkaliśmy się z tym, że w trakcie pieczenia naszego ulubionego ciasta coś poszło nie tak i w konsekwencji ciasto miało inny wygląd lub inny smak, niż się spodziewaliśmy. Przyczyn takiego obrotu sprawy może być co najmniej kilka. Ciasto mogliśmy przygotowywać w pośpiechu lub z pamięci, przez co mogliśmy pominąć część składników lub dodać je w złej ilości lub w trakcie pieczenia podglądaliśmy czy ciasto dobrze rośnie i w tym celu uchylaliśmy piekarnik. W niektórych przepisach znaczenie ma kolejność dodawanych składników, w innych temperatura składników. Jednym z ważnych elementów pieczenia jest wcześniejsze przygotowanie surowców, by wszystkie dodawać w temperaturze pokojowej. Tak więc przed rozpoczęciem pieczenia powinniśmy wyciągnąć z lodówki jajka, masło czy mleko, by „złapały” temperaturę pokojową. W innych przypadkach znaczenie ma kierunek mieszania–mieszając w prawo nie powinniśmy tego zmieniać, ponieważ wówczas ciasto może opaść, podobnie jest ze stukaniem w pojemnik w trakcie ubijania piany. Niezależnie od tego jaki błąd popełniliśmy, w konsekwencji otrzymujemy ciasto z zakalcem. Zakalec może pojawiać się miejscowo lub objąć całe ciasto. Bez względu na to, ciasto z zakalcem jest najmniej oczekiwanym efektem naszej pracy. By nie wyrzucać ciasta, często zadajemy sobie pytanie, czy można jeść zakalec? Jak zwykle zdania w tym temacie są podzielone. Jedni mówią, że takie ciasto można spokojnie jeść, inni że należy je od razu wyrzucić. Znane są nawet sposoby ratowania ciasta z zakalcem poprzez jego dodatkowe podpiekanie w wysokiej temperaturze. Niezależnie od podejścia należy sobie jednak zdać sprawę z tego, że zakalec to nic innego jak nieupieczone ciasto. Zakalec może pojawić się tylko miejscowo lub objąć całe ciasto. Zazwyczaj jego pojawienie związane jest z temperaturą: zbyt wysoką lub zbyt niską. Przyczyną mogą być też złej jakości składniki, tudzież błędy popełniane w trakcie przygotowywania ciasta (pośpiech, zapomnienie o dodaniu któregoś składnika, zamiana składnika). Przyczyną może być też złej jakości piekarnik, który nie trzyma temperatury lub po prostu źle dobrany program do temperatury. Często w celu przyspieszenia pieczenia zdarza się nam podkręcić temperaturę na wyższą niż ta zalecana, a to pierwszy krok do zakalca. Czasami z kolei pieczemy ciasto dłużej niż jest zalecane, bo wydaje nam się, że jest jeszcze niedopieczone. Takie przetrzymywanie ciasta również może mieć wpływ na powstający zakalec. Teorii powstawania tego osobliwego ciasta jest wiele, jednak niezależnie od tego z jakiego powodu powstał nam zakalec, zazwyczaj zaleca się, aby takiego ciasta nie spożywać, ponieważ będzie to ciasto ciężkostrawne i niezdrowe. Ogromne znaczenie ma również fakt z jakiego powodu powstał nam zakalec. Jeżeli zastosowaliśmy na przykład stare jajka wówczas tym bardziej nie powinniśmy spożywać ciasta z zakalcem. Jeżeli do wypieku dodawaliśmy sodę oczyszczoną lub proszek do pieczenia to składniki te w formie nieupieczonej będą niezdrowe i mogą podrażnić nam układ pokarmowy, co na pewno odchorujemy. Na pewno nie powinniśmy podawać ciasta z zakalcem dzieciom.

Czym sprać ślad po długopisie?

Czym sprać ślad po długopisie?

Każda mama z pewnością chociaż raz musiała zmierzyć się z plamami po długopisie czy atramencie. Niestety są to trudne do usunięcia zabrudzenia. Na rynku dostępnych jest szereg środków chemicznych pomagających w usuwaniu plam, jednak nie każdy jest w stanie poradzić sobie z takim wyzwaniem, jak tusz czy atrament.

Czym zmyć długopis?

Warto podkreślić, że samemu można próbować wywabić tusz z długopisu z tkanin bawełnianych i z dodatkiem bawełny. Skórę czy zamsz lepiej oddać do profesjonalnego czyszczenia, aby nie ryzykować zniszczenia całego ubrania. W przypadku materiałów syntetycznych lepiej najpierw spróbować na małym kawałku tkaniny, gdzieś po wewnętrznej stronie, aby upewnić się jak materiał zareaguje.

Kluczowy w wywabianiu plam z długopisu będzie czas. Dużo trudniej usunąć starą plamę po długopisie, która była już zaprana lub co gorsza, zaprasowana. Wtedy szanse na jej usunięcie są dużo mniejsze. Najlepiej współpracują materiały jeansopodobne oraz wykonane z czystej bawełny.

Świeżą plamę można starać się usunąć za pomocą letniej wody. Należy wypłukać tyle ile się da, następnie poczekać aż materiał wyschnie i zobaczyć jak plama wygląda, bardzo możliwe, że uda nam się wypłukać większość tuszu. Jeśli woda nie da rady, kolejnym krokiem w przypadku tkanin bawełnianych może być potraktowanie jej lakierem do włosów. Pod materiał należy podłożyć czysty kawałek na przykład ręcznika papierowego i obficie spryskać plamę lakierem, przyłożyć drugi kawałek ręcznika papierowego i odcisnąć, czynność powtarzać do czasu aż na ręczniku nie będzie widać tuszu. Lakier nie zostawi śladu na materiale, a jedynie wydobędzie z niego tusz.

Jeśli w ten sposób nie da się usunąć plamy w całości, można jeszcze spróbować potrzeć ślad po długopisie sokiem z cytryny. Jest to jednak metoda ryzykowana i lepiej sprawdzić na małym, niewidocznym fragmencie ubrania czy sok z cytryny nie odbarwi koloru i nie poczyni większych zniszczeń niż długopis. Z tego powodu jest to metoda polecana raczej do tkanin jasnych czy białych. Sok z cytryny najlepiej sprawdza się na materiałach z dodatkiem lnu.

Kolejnym sposobem wartym wypróbowania jest próba namoczenia plamy po długopisie w ciepłym mleku. Mleko należy podgrzać, ale nie zagotować i zanurzyć w nim pobrudzony fragment materiału, przynajmniej na 30 minut. Po takim czasie należy go obficie wypłukać pod bieżącą wodą. Plama powinna zniknąć. W razie potrzeby potrzeby czynność należy powtórzyć aż plama całkiem nie zniknie.
Po tych zabiegach ubranie należy wyprać w zwykłej, przeznaczonej do tego rodzaju temperaturze i programie.
Czasami- rzadko, zdarza się, że po tych wszystkich zabiegach czyli po spryskaniu materiału lakierem czy po moczeniu w mleku materiał mocno przesiąknął tymi zapachami i pomimo prania nie można się ich pozbyć. Najlepszą metodą na pozbycie się tych „aromatów” jest namoczenie odzieży na 30 minut w roztworze wody z octem jabłkowym w proporcji 1 łyżka octu na 1 litr wody. Zapach octu zabije wszelkie inne wonie, a sam po praniu nie będzie wyczuwalny.

Czy jemy zdrowego kebaba?

Czy jemy zdrowego kebaba?

Czasem mamy takie dni, kiedy wszystkiego się nam odechciewa. Najchętniej spędzilibyśmy cały dzień w łóżku, nie chce się nam posprzątać, nastawić prania czy ugotować obiadu. Jeśli chodzi o jedzenie, to na szczęście mamy wiele możliwości zamówienia jedzenia z restauracji, więc o głodówce na szczęście nie ma mowy.
Jeśli właśnie mamy taki leniwy dzień, kiedy nie chce się nam stać przy kuchence i mieszać w garnkach możemy albo zjeść coś na mieście, albo zamówić sobie jedzenie do domu. Każdy z nas ma jakieś ulubione dania, jedni wybiorą pizzę, inni zdecydują się na burgera, a jeszcze inni uwielbiają kebaba. Wiele osób zastanawia się czy kebab jest zdrowy i czy można go często spożywać. Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie wystarczy rozłożyć to danie na czynniki pierwsze i po kolei przeanalizować jego elementy składowe.
Kebab to przede wszystkim mięso. Jeśli jest dobrej jakości nie powinniśmy mieć problemu z jego trawieniem. Wiele osób, w szczególności pań wybierze kebaba z mięsem drobiowym, które będzie mniej tłuste. Ale w Polsce coraz więcej jest fanów baraniny, która również należy do smacznych a przy tym nie za bardzo tłustych. Mięso na kebaba nie jest smażone w głębokim tłuszczu, więc nie ma w sobie złych tłuszczy trans. Ważne jednak, aby było ono świeże, aby zbyt długo nie leżało na tacy umiejscowionej tuż pod szpikulcem i aby było pozyskiwane ze sprawdzonego źródła.
Do mięsa zawsze proponowany jest nam sos. Tu niestety nie mamy dobrych wiadomości, gdyż sos do kebaba jest zazwyczaj wykonywany na bazie majonezu. A majonez jak wiadomo nie służy ani naszej figurze, ani naszemu zdrowiu. Warto więc wybrać na przykład sos pomidorowy, który będzie zdecydowanie zdrowszy, gdyż jest wykonany ze świeżych pomidorów lub równie zdrowych pomidorów z puszki.
W kebabie znajdziemy także sałatę, czyli zdrowy, zielony dodatek. Oczywiście wszystko zależy od miejsca, w którym kupujemy nasz kebab, jeśli ma ono wysokie standardy, to możemy się spodziewać wielu zdrowych dodatków, takich jak cebulki, ogórek, oliwki.
Na pytanie czy kebab jest zdrowy należy szukać odpowiedzi przede wszystkim w miejscach, w których je kupujemy. Już od wejścia do lokalu widzimy, czy jest tam czysto i schludnie, czy osoby przygotowujące jedzenie robią to w rękawiczkach, czy myją ręce po przyjęciu pieniędzy, czy przez uchylone drzwi na zaplecze widzimy ład i porządek. Także po jakości produktów widzimy, czy właściciel oszczędza na jedzeniu, czy zależy mu, aby nakarmić swoich klientów pysznym i zdrowym jedzeniem. Jeśli zamawiamy kebaba starajmy się wybrać go w chlebku typu pitta niż w zwykłej, pszennej bułce. Pitta jest znacznie zdrowsza i delikatniejsza niż biała pszenna bułka, a to oznacza, że nie sprawi, ze nagle spodnie staną się dla nas zbyt wąski, a w miejscu wcięcia w talii pojawi się niechciana oponka.
Mimo wszystko, jeśli nie wiemy co zjedlibyśmy na obiad, warto raz na jakiś czas urozmaicić swoje menu o kebaba. Jeśli chcemy zjeść bardzo zdrowego kebaba możemy spróbować przygotować go sami w domu, wtedy na pewno będzie pyszny i zdrowszy niż z budki.

Jak bezpiecznie podróżować po świecie?

Jak bezpiecznie podróżować po świecie?

Podróżowanie po świecie jest bardzo przyjemne. Można zobaczyć wiele ciekawych miejsc i poznać bardzo interesujące osoby. Czym najczęściej się podróżuje? No to zależy od rejonu świata, w którym aktualnie się przebywa. Jednak samolot to najszybszy i najwygodniejszy środek transportu. Jest uniwersalny, bo można nim dolecieć prawie w każdy rejon świata. Jest zwrotny i nie stoi w korkach. W przestrzeni powietrznej ich nie ma i to niewątpliwy plus.

Bilet na przelot można zamówić przez internet. Nie trzeba stawiać się osobiście do kasy, aby go kupić. Taki bilet to spory wydatek, lecz jeśli wykupi się go ze znacznym wyprzedzeniem, można liczyć na spory upust cenowy. Jedynym mankamentem podróżowania w ten sposób są długie odprawy na lotnisku. Dodatkowo trzeba pamiętać, by bagaż miał odpowiednią wagę, bo za nadprogramowe kilogramy się płaci.

Innym popularnym środkiem lokomocji, którym można objechać niemal całą kulę ziemską- jest samochód. Jest to praktyczna metoda podróży, jednak niezbyt komfortowa. Po pierwsze w pojeździe tym nie ma toalety, toteż trzeba co jakiś czas robić dłuższe postoje. Po drugie jazda samochodem wiąże się z siedzeniem w jednej pozycji, i to przez długi czas. Po trzecie prowadzenie auta wymaga ciągłej koncentracji, dlatego też wskazane jest, aby zmieniać się za kierownicą co kilka godzin. Jedna osoba nie da rady przejechać sama tylu kilometrów.

Po czwarte paliwo też nie bierze się znikąd. Trzeba za nie zapłacić. Ile konkretnie, to zależy od ilości pokonanych kilometrów. Im ich więcej, tym bardziej rośnie rachunek końcowy. Zaletą samochodu jest na pewno fakt, że można do niego wsiąść, kiedy nam się tylko podoba i ruszyć w dowolnym kierunku. Ponieważ ma bagażnik z pakowaniem walizek, nie ma problemu. Jeśli jest duży, może do niego wsiąść kilka osób.

Równie ciekawym sposobem na przygodę życia jest jazda autostopem. Choć to atrakcyjna metoda wędrówki, niesie ze sobą spore ryzyko. Nigdy nie wiadomo, kogo spotka się na swojej drodze. Poza tym czekanie na okazję wymaga sporej cierpliwości. Raz można trafić na wielu pomocnych ludzi. Innym razem wyznaczoną trasę trzeba pokonywać pieszo. Jedyne co jest w tym fascynującego to to, że zwiedza się przy tym mnóstwo miejsc, którym można się uważnie przyjrzeć. Takiemu autostopowiczowi się nigdzie nie spieszy, więc ma czas nacieszyć się widokami.

Nie jest też przywiązany do jednego środka transportu, więc nie musi się zastanawiać, czy można kupić bilet w pociągu lub ile minut pozostało do odjazdu. Jest wolnym ptakiem i sam decyduje, jak chce podróżować. Jedynym jego problemem jest wyżywienie i nocleg. Nie może przecież spędzać każdego wieczoru pod gołym niebem. Musi więc kombinować i liczyć na życzliwość okolicznych mieszkańców. Z tym bywa różnie, bo jedni są przyjaźnie nastawieni, a inni traktują go, jak zwykłego włóczęgę. Dlatego też nie warto podróżować całkiem w ciemno. Znacznie bezpieczniej jest sprawdzić wszystko przed wyjazdem, a pomoże w tym internet, który posiada bazę sprawdzonych wcześniej noclegów.