CHRISTIE I JEGO RAKIETA


Walter Christie był konstruktorem, który swój potencjał starał się wykorzystać w przemyśle samochodowym oraz produkującym pojazdy gąsienicowe. Na początku XX wieku założył firmę samochodową, którą zdążył zamknąć jeszcze przed wybuchem wielkiej wojny. Jeszcze podczas konfliktu, zaczął projektować działa samobieżne. Po wojnie zabrał się za konstruowanie zawieszenia gąsienicowego, które miało zrewolucjonizować sposób napędzania czołgów.

Badając liczące sobie już niemalże 100 lat, archiwa US Army, można natknąć się na nazwisko wynalazcy w dokumencie datowanym na 22 grudnia 1916 roku. To właśnie w tym dniu przedsiębiorca podpisał kontrakt wartości 7800 dolarów na opracowanie platformy transportującej działo przeciwlotnicze. Pojazd otrzymał oznaczenie SP3, czyli self propelled wheeld mount for 3-inch anti-aircraft gun, model of 1917. Charakteryzował się słabą zdolnością pokonywania bezdroży. Był zbyt ciężki i miał wadliwą konstrukcję.

Charles-Martin-czolg-modelT

W Stanach Zjednoczonych konstrukcje gąsienicowe próbowano adaptować w pojazdach cywilnych. Na zdjęciu model T tank Charles’a Martina. fot. www.blog.hemmings.com

Prototyp został odrzucony przez komisję wojskową, wynalazca rozpoczął więc prace nad kolejnym modelem. Był nim SP 8, a więc samobieżna haubica kalibru 203 mm. Przyglądając się zdjęciom (galeria poniżej) pojazdu widać charakterystyczne duże koła nośne. To właśnie one są podstawowym elementem, który pozwala określić z jakim typem zawieszenia mamy do czynienia. Już podczas wielkiej wojny, Christie stosował zawieszenie, które umożliwiało poruszanie się zarówno na kołach, jak i gąsienicach. Samobieżna haubica osiągała niewiarygodną jak na ówczesne czasy prędkość 30 km/h. Był grudzień 1917 roku, a Walter Christie wygrał kolejne zamówienie opiewające tym razem na sumę 60.000 dolarów.

M1919

Christie prowadził prace nad kolejnymi modelami dział samobieżnych do wczesnych lat 20-tych. Stworzył jeszcze jeden ciekawy model. Była nim samobieżna haubica kalibru 155 mm. Podwozie składało się z czterech par kół. Po środku dwie pary kół nośnych, z przodu para sterujących i z tyłu para napędowych. Jego uwaga szybko zwróciła się w stronę czołgów, które od 1916 roku zaczęły powoli i stopniowo przejmować główną rolę na polach bitew. Przedsiębiorca zaangażował się w budowę swojego pierwszego czołgu w 1918 roku. M1919 bo tak nazywał się pierwszy z serii pojazdów, które miały zrewolucjonizować sposób budowy zawieszenia czołgów rozpoczęto testować w listopadzie 1919 roku.

SP3-christie-model-historia

Christie swoją przygodę z armią rozpoczął od projektowania działa samobieżnych. Na zdjęciu SP-3 czyli przeciwlotnicze działo samobieżne. fot. Armour in Profile, Christie T.3

Poligon w Aberdeen nie był przyjazny dla eksperymentalnego pojazdu. Okazało się, że był on gorszy pod względem mobilności od zaprojektowanych wcześniej dział samobieżnych. Słabe właściwości jezdne nie były jedynymi wadami pojazdu. Problemy sprawiał zbyt słaby silnik, skrzynia biegów, wentylacja. Największe kłopoty sprawiało jednak zawieszenie, które różniło się od dotychczasowych, w pewnym sensie, sprawdzonych rozwiązań. Składało się z pary przednich (skrętne) i tylnych (napędowych) kół. Po środku znajdował się wózek z parą mniejszych kół nośnych. Tego typu rozwiązanie dawało zbyt mały rozkład masy. Wadą był również brak amortyzatorów w przednich i tylnych kołach.

Były też jednak plusy. Dobrym rozwiązaniem był podział wnętrza na oddzielone od siebie przedziały. Były to przedział kierowcy, dowódcy i silnikowy. Maszyna uzbrojona była w działo kalibru 57 mm oraz jeden km kalibru 7,62 mm. Podstawowe uzbrojenie zostało zamontowane w głównej wieży, która zlokalizowana była w przedniej części kadłuba, bliżej środka. Karabin maszynowy zamontowano w mniejszej wieży, zlokalizowanej w stropie głównej wieży. Załogę chronił pancerz grubości od 6 do 25 mm. Model ważył 13,5 tony, a napędzał go 120 konny silnik konstrukcji Christiego. Wspomniane testy odbyły się w styczniu oraz kwietniu 1921 roku. Model rozpędzono do 21 km/h, co w tamtym czasie było słabym wyczynem. Brytyjczycy w 1919 roku dzięki Medium Mark D osiągnęli prędkość 37 km/h i to był granica, którą należało przekroczyć.

czolg-christie-M1919-historia

Pierwszym z serii wyprodukowanych czołgów w latach 20-tych, był M1919. Słabe właściwości jezdne to efekt zastosowania niedopracowanego zawieszenia oraz słabego silnika.

M1921

Zaraz po nieudanych testach Chriestie rozpoczął prace nad nowym projektem, który został oznaczony M1921. Nowy prototyp gotowy był już w czerwcu 1921 roku. Kadłub pozostał ten sam (niektóre źródła podają, że był poszerzony), przednie koła zostały wyposażone w amortyzatory sprężynowe (tylne pozostały bez zmian), a środkowy wózek posiadał znacznie większe koła nośne. Zrezygnowano z wieży na rzecz powiększonego przedziału bojowego w przedniej części czołgu. Uzbrojenie w postaci 57 mm armaty zostało zlokalizowane na froncie. Dwa karabiny maszynowe kalibru 7,62 mm zostały zamontowane w bocznych ścianach przedziału bojowego. Wpłynęło to na rozkład miejsc załogi. Z przodu siedział teraz działonowy, a kierowca i dowódca siedzieli w tylnej części przedziału załogi.

Pomimo starań i wprowadzeniu wielu zmian nie udało się poprawić osiągów. Nic dziwnego, gdyż silnik pozostał ten sam, a trzeba zaznaczyć, że zwiększyła się grubość pancerza, które wahało się teraz od 6 do 19 mm. Testy rozpoczęto w marcu 1922 roku i trwały z przerwami cały rok. Wykazały one kolejne usterki techniczne, które powodowały liczne awarie. Christie miał pecha gdyż oprócz średniej, jakości modelu sprzeciwiała się jego planom ogólna koniunktura. W tamtym czasie budżet obronny USA został mocno okrojony i nie było w nim miejsca na czołgi. Ponadto ustawa z 1920 roku likwidowała m.in. korpus czołgów, a jednostki, które w jego miejsce utworzono nie potrzebowały nowych pojazdów gąsienicowych. Z tego też względu już w lipcu 1924 roku, M1921 trafił do muzeum.

M1921-model-historia-czolg

M1921 był zmodyfikowaną wersją M1919. Nowy projekt nie posiadał wieży. Zmianie uległo zawieszenie, ale silnik pozostał ten sam. Z tego też względu osiągi nie poprawiły się znacząco.

M1928

Walter Christie znalazł się w kropce. Poświęcił sześć lat życia na projektowanie pojazdu, który jak się później okazało nikomu nie był potrzebny. Konstruktor, jako że był przedsiębiorcą musiał zarabiać pieniądze i potrzebował na gwałt nowego kontraktu. To właśnie w tamtym czasie zaczął projektować amfibię. Nowy pojazd nazwany M1922 został przetestowany 6 grudnia 1922 roku w rzece Hudson. Osiągnął prędkość pięciu węzłów. Nic jednak konstruktywnego z tego projektu nie wynikło i w połowie lat 20-tych wynalazca był spłukany. Myślał non stop o projektach, które do tej pory udało mu się opracować. Z tego też względu gotowy był do dalszych prac, które podjął w 1928 roku. I tutaj spotykam się z dużą rozbieżnością. Niektóre źródła podają, że rząd USA ogłosił zapotrzebowanie na nowy pojazd gąsienicowy. Inne z kolei utrzymują, że Christie zaczął projektować nowy model na własną rękę. Jak było w rzeczywistości? Niestety nie udało mi się tego ustalić.

Pewne jest jednak to, że nowy projekt różnił się znacznie od poprzednich konstrukcji. Zawieszenie składało się z czterech par dużych kół nośnych oraz pary kół napinających (front) i pary kół napędowych (tył). Wspomagane były przez amortyzatory sprężynowe podpierające krótkie wahacze oraz posiadały gumowe bandaże, które poprawiały warunki jazdy. Sterowanie pojazdem poruszającym się na kołach, podobnie jak w poprzednich konstrukcjach odbywało się za pomocą kierownicy, którą sterowano pierwszą parą kół nośnych. Kiedy czołg poruszał się na kołach, gąsienice montowano do boków nadwozia. Jak wówczas rozwiązano napęd? Przecież tylna para kół napędowych nie dotykała podłoża.

M1928-christie-model-historia

Kolejny model M1928 to już dobrze znane zawieszenie. Cztery pary kół nośnych plus jedna para napinających i napędowych. Brakuje jeszcze wieży oraz charakterystycznej przedniej nachylonej płyty pancernej, którą podobno wymyślili Rosjanie. fot. www.usmilitariaforum.com

Koła napędowe połączono łańcuchem z ostatnią parą kół nośnych. W ten oto sposób przeniesiono napęd. Sterowanie przy trakcji gąsienicowej odbywało się za pomocą dwóch dźwigni, które w zależności od kierunku jazdy wychylano do przodu, lub pozostawiano w pozycji neutralnej. Z przodu siedział kierowca. A dowódca i strzelec po środku. Silnik został zamontowany podobnie jak w poprzednich modelach z tyłu. Tym razem Christie postawił na Liberty V-12 o mocy 378 hp, który znany nam jest chociażby z Mark VIII Tank. Testy M1928 rozpoczęły się w listopadzie 1928 roku. Prędkość, którą wówczas osiągnięto przeszła najśmielsze oczekiwania. Na bezdrożach wyniosła 70km/h, a na drodze blisko 120 km/h!

M1931

Christie był zadowolony, przedstawiciele armii również ale w doktrynie wojennej US Army nie było miejsca na tak szybki czołg. Oficerowie nie widzieli sensu w budowie ultra szybkiego pojazdu, który przy dużych prędkościach sprawiał znaczne problemy załodze. Rozpoczęły się długie dyskusje, które miały potrwać następne kilka lat. Wreszcie w 1930 roku osiągnięto kompromis i rozpoczęto prace nad modyfikacjami, dzięki którym światło dzienne ujrzał M1931.

T3-model-prototyp-christie

M1931 vel. T3. Finalny produkt Christiego, który zrobił karierę w ZSRR. US Army nie widziało potrzeby posiadania ultra szybkiego czołgu, który pozwoliłby realizować koncepcje głębokich rajdów na tyłach wroga. fot. www.missing-lynx.com

W konstrukcji pojawił się charakterystyczny nos z przednim pochyłym pancerzem. Zamontowano wieżę z głównym uzbrojeniem. W marcu 1931 roku postanowiono złożyć zamówienie na kilka egzemplarzy. Pojazdy przechodziły jednak dalsze modyfikacje. Zainstalowano nowy system chłodzenia oraz sprzęgło. Ograniczono też moc silnika do 338 hp, co przełożyło się na prędkość maksymalną. Tym razem na kołach osiągano prędkość 65 km/h oraz 40 km/h z gąsienicami. Testy przeciągały się, wprowadzano nowe modyfikacje, mijały lata i nowsze konstrukcje powoli zaczęły zagrażać koncepcjom Christiego. Mimo to udało mu się wybudował pięć pojazdów dla USA. Czuł nosem, że może zostać zrobiony w „trąbkę” jak miało to miejsce na początku lat dwudziestych, dlatego tym razem zabezpieczył się. W latach 30-tych prowadził rozmowy z Brytyjczykami, Polakami i Rosjanami i część negocjacji zakończyła się względnym sukcesem.

Wybudowano tylko dziewięć M 1931. Pierwsze pięć zostało zamówionych przez US Army. Dwa następne miały trafić do Polski. Do transakcji jednak nie doszło (o czym za chwilę będzie szerzej). Te dwa czołgi już jako zmodyfikowane wersje T3E1 zostały zaadoptowane przez US Army. Dwa następne wybudowano i sprzedano na licencji do ZSRR, o czym szerzej również za chwilę. Egzemplarze 1, 3, 4 i 5 zostały dostarczone do kawalerii w Fort Knox w 1932 roku. Czołgi te zostały ostateczne oznaczenie T.1. Combat Car. Numery 2, 6 i 7 zostały dostarczone do piechoty. Nadano im następujące nazwy: Tornado, Huragan i Cyklon.

christie-m1931-medium-czolg

Przedni pochyły pancerz, który zrobił taką furorę na froncie wschodnim w latach 1941-45, został zastosowany przez Waltera Chrisite już na początku lat 30-tych. fot. www.wwIIvehicles.com

TRANSAKCJA DZIESIĘCIOLECIA

A teraz trochę szerzej o nieudanej transakcji. Jak już wspomniałem dwa pojazdy zostały przygotowane dla Polaków. Do transakcji nie doszło. Pytanie dlaczego? Czy odezwała się niekompetencja i nieprzygotowanie polskiej komisji wojskowej? Pamiętajmy jednak, że reprezentowali oni II RP, która różniła się od III RP nie tylko granicami. Może wina leżała po stronie Waltera Christiego? Zauważmy że pomimo 10-ciu lat prac nad czołgiem, nie udało mu się sfinalizować transakcji z US Army. Jeden z Was drodzy Czytelnicy, Damian Kopera, słusznie zwrócił mą uwagę na wątek rozmów rządu polskiego z wynalazcą przy okazji zeszłotygodniowej dyskusji. Myślę, że w tej chwili najlepiej będzie jak oddam mu głos: Ciekawy jest też polski wątek. Wydział Broni Pancernych zamówił jeden egzemplarz bez uzbrojenia za 30 tyś dolarów oraz chciał kupić prawa licencyjne za 90 tyś dolarów. Po wpłacenie zaliczki Polacy zgłosili się po czołg, ale Christie odmówił przekazania modelu przed uregulowaniem całej sumy włącznie z pieniędzmi za licencję, co było podyktowane podejrzeniami, że Polacy chcą skopiować konstrukcję.

Dodam od siebie jeszcze, że Christie takim postępowaniem złamał postanowienia umowy. Za jakiś czas zwrócił się ponownie do rządu polskiego, jednakże tym razem został potraktowany, jako osoba niegodna zaufania. To Polska wersja. Amerykańskie źródła informują z kolei, że Polacy mieli duże problemy ze służbą celną, która nie chciała udzielić zgody na wywóz z broni z USA. Nie ważne, jaki był główny powód fiaska zakupu. Szkoda, że w tak głupi sposób sprawa została skopana. Mielibyśmy znacznie wcześniej czołg z gotowym podwoziem.  I to my moglibyśmy dysponować wówczas jedną z najnowocześniejszych konstrukcji. Historia polskich sił pancernych potoczyłaby się zapewne nieco inaczej. Ostatecznie przygotowane dla rządu Polskiego egzemplarze trafiły do US Army. Christie przygotował, jeszcze dwa inne egzemplarze, którymi zainteresowała się Moskwa. Rosjanie wywozili czołgi, jako sprzęt rolniczy. Pojazdy nie posiadały wież, broni i innych cech mogących skojarzyć je z bronią pancerną.

T3-BT2-historia-czolg

Który jest który? BT vs T3. Bliscy zakupu prototypu byli Polacy, ale to Rosjanie rozwinęli konstrukcję produkując model w trzech wariantach w kilku tysiącach egzemplarzy.

W 1936 roku Christie sprzedał inny model M1932 Brytyjczykom, którzy na jego podstawie wybudowali A13 Cruiser Mk. III. Jak natomiast potoczyły się dalsze kontakty wynalazcy z US Army. Ostatecznie podziękowano Walterowi Christie’mu i nie zdecydowano się na masową produkcję pojazdu, który jak się kilka lat później okazało rozwinięto do najliczniej produkowanego czołgu w historii, T-34. Tak w skrócie przedstawia się historia czołgu, który Rosjanie zaczęli w latach trzydziestych produkować, jako BT- bystrochodnyj tank. Historia konstruktora nie kończy się wraz z początkiem lat 30-tych. Będzie on pracować nad kolejnymi prototypami, które miały być przeznaczone dla wojsk powietrzno-desantowych. O tym jednak napiszę, kiedy indziej. Na zakończenie trochę o konstrukcji T3, bo tak oficjalnie nazywano M1931.

TROCHĘ CHARAKTERYSTYKI

Pojazd napędzany był silnikiem Liberty V-12 osiągającym moc 338 hp przy 1.400 r.p.m. Maksymalnie można było osiągnąć jednak 2.500 obrotów. Jedyną wadą tych osiągów był fakt, że im wyższa prędkość, tym gorsze warunki w jakich załoga miała służyć. Czołg obsługiwała trzyosobowa załoga: kierowca, strzelec oraz dowódca. Wnętrze zostało podzielone na trzy przedziały bojowy, kierowcy i silnikowy. Jednostka napędowa została oddzielona przegrodą. Przedział silnikowy zaczynał się za pierścieniem wieży. Kierowca wchodził przez „motylkowe” (odchylane na boki) drzwi zlokalizowane w przedniej pochyłej płycie pancernej.

dane-techniczne-christie-m1919

Drzwi posiadały wizjery, przez które można było obserwować przedpole. Do przedziału bojowego można było dostać się poprzez właz zamieszczony w stropie wieży. Dość ciekawie przedstawiała się kontrolka. Z lewej strony był zapłon oraz przycisk rozrusznika. Potem wskaźnik ciśnienia oleju, wskaźnik benzyny, prędkościomierz i obrotomierz. Konstruktor zapewnił dobre chłodzenie silnika. W tym celu jednostka napędowa została z dwóch stron oflankowana przez chłodnice, a z każdej strony zamontowane były wentylatory, które schładzały powietrze.

_________________________________________________________________________________________________________________________

P. Chamberlain, S. Pugh, Armour in Profile, Christie T.3, Profile Publications Ltd. London 1967
R.P. Hunnicutt, A History of the American Light Tank, Presidio Press, 1992
T. Bean, W. Fowler, Pancerna potęga Stalina. Radzieckie czołgi II wojny światowej, Bellona, 2012
K. Romancev, W. But, Christie Military Machines 1916-1927, Charków, 2012
M. Fiszer, J. Gruszczyński, Czołgi Johna Waltera Christie, w Nowa Technika Wojskowa, wydanie specjalne nr 5/2013, s. 4-13

 



modelstory 29 października 2013 AMERYKAŃSKIE, DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA