Kąpiemy kota

Kąpiemy kota

Kiedy jesteśmy w nowym związku, który przechodzi do kolejnego etapu, kiedy zaczynamy mieszkać razem i się coraz lepiej poznawać wiele z nas decyduje się na zakup lub przygarnięcie ze schroniska psa lub kota. To taka naturalna kolej rzeczy, i pewnego rodzaju silniejsza więź miedzy dwojgiem ludzi, którzy decydują się na wspólną opiekę nad żywym stworzeniem. Oczywiście niektórzy nie mogą mieć zwierząt futerkowych ze względu na alergię i uczulenie na sierść, ale to zazwyczaj mniejszość. Takie pary często decydują się na zakup żółwia, akwarium z różnymi kolorowymi rybkami czy papugi. Ci szczęśliwcy, którzy jednak mogą pozwolić sobie na przygarnięcie futerkowego zwierzaka mają wiele możliwości.
Po pierwsze wiele słyszy się o bezdomnych kotach i psach błąkających się po wsiach i miasteczkach. Można samemu wybrać się na spacer i może się okazać, że przybłąka się do nas bezdomny pies lub kot. Naturalnie należy zachować wielką ostrożność, gdyż takie zwierzę może być chore na wściekliznę lub przenosić inne choroby, dlatego bardzo ważnym jest udanie się do weterynarza i przebadanie zwierzęcia.
Często także pada pytanie czy można kąpać kota. Odpowiedź na nie nie jest jednoznaczna, bo warto zastanowić się, czy trzeba kąpać kota w danym momencie. Oczywiście jeśli znajdujemy zwierzę, które jest całe brudne, oblepione jakimś błotem, gliną czy innymi nieczystościami, które samo się nie wylizało, to jak najbardziej musimy je oczyścić. W takim wypadku odpowiedź na pytanie czy można kąpać kota brzmi oczywiście tak. Przygotujmy wtedy miseczkę z ciepłą, lecz nie gorącą wodą, do tego suchy miękki ręcznik i delikatny płyn do kąpieli. W sklepach, nawet w typowych drogeriach uda się nam zakupić środki chemiczne przeznaczone właśnie dla zwierząt. Mają one specjalny skład, który nie podrażni delikatnej skóry zwierząt, a przy okazji doskonale oczyści futerko i nawet kiedy kot lub pies wyliże się po tym, nie będzie istniało zagrożenie zatruciem jakimś specyficznym środkiem chemicznym. Kiedy już przemyjemy futro i skórę kota ciepłą wodą z pianką pamiętajmy o dokładnym usunięciu detergentu z ciała zwierzaka. Dokładnie opłuczmy futro ciepłą czystą wodą, aż nie zostanie ani trochę piany. Wytrzyjmy futro czystym ręcznikiem i gotowe- umyty i czysty zwierzak sam oczywiście siebie wyliże, gdyż na pewno będzie odczuwał lekki dyskomfort, ale jest to naturalne.
W zasadzie jest to jedyny akceptowalny moment, kiedy należy myć kota. Zwierzęta takie jak kot i piec są w stanie zadbać samodzielnie o swoją higienę, a małe kotki są myte przez własne mamy. Jeśli nasz kot przebywa głównie w domu nie ma potrzeby kąpać go wyjątkowo często. Kot mieszkający w domu nie ma możliwości zabrudzenia się. Jeśli jednak nasze zwierze wychodzi na dwór i na przykład zmoknie, zabrudzi się błotem, popiołem lub czymś innym, jak najbardziej możemy zastosować delikatną kąpiel z dodatkiem specjalnego szamponu do mycia kota. Najważniejsze jest, aby nie przestraszyć naszego kota i nie zrobić mu krzywdy. Jak z każdym żywym zwierzęciem musimy obchodzić się delikatnie podczas kąpieli.

Prawidłowe czyszczenie mikrofali

Prawidłowe czyszczenie mikrofali

Czyszczenie mikrofali wydaje się czynnością nie tylko potrzebną, co prostą w wykonaniu. Zapewne większość domowych użytkowników biorąc się za tą operację wyobraża sobie to tak – wziąć do ręki szmatkę lub jednorazowy ręcznik i po prostu wytrzeć brud. Tymczasem w urządzeniu wciąż zalegają niewidoczne gołym okiem bakterie, mikroby i pleśnie. To mogą być pozostałości z ostatniego użycia kuchenki, a czasem nawet sprzed kilku lat. Czy trzeba kogoś przekonywać, że jest to groźne dla naszego zdrowia? To jest pytanie raczej retoryczne.
Zatem zabierzmy się do całej operacji we właściwy sposób, z zachowaniem bezpieczeństwa i higieny. Pierwszym krokiem niech będzie wyciągnięcie z mikrofali elementów ruchomych – talerza, rolek i podstawki. Jeśli producent nie zastrzega w instrukcji inaczej, umieszczamy je w zmywarce i ustawiamy program z zadaną najwyższą temperaturą mycia. Pozwoli to nie tylko na zabicie wyżej wspomnianych mikroorganizmów, ale też na dokładne usunięcie ewentualnych zaschniętych śladów żywności i kurzu. Uznajmy, że ten krok mamy już wykonany, więc umyte elementy czekają sobie na suszarce zlewowej w celu ponownego zamontowania w kuchence.
Drugim etapem niech będzie wstępne przetarcie wnętrza mikrofali mokrym ręcznikiem kuchennym, oczywiście jednorazowym. Chyba, że nie mamy takowego pod ręką – używamy tradycyjny materiałowy, który oczywiście wrzucamy potem do pralki. Pierwsze umycie z tzw. „grubsza” mamy więc za sobą. Teraz bardzo ważną rzeczą jest sprawdzenie, czy na brzegach drzwiczek nie ma jakichś okruszków i spieczonych śladów na szybie. Również delikatnie takowe usuwamy ręcznikiem i w ten sposób jesteśmy gotowi do najważniejszej fazy całego procesu czyszczenia – odkażania.
Odkażanie może być wspomagane z użyciem specjalnych środków chemicznych, dedykowanych urządzeniom mającym kontakt z żywnością. Jest to bardzo ważny aspekt, który wielu użytkowników zdaje się ignorować i ku własnej niewiedzy używa substancji nie tylko nieefektywnych, ale przede wszystkim niebezpiecznych dla zdrowia. Takie środki muszą po użyciu być łatwo usuwalne i nie pozostawiające zapachu, nawet takiego miłego dla nosa. W przeciwnym razie okaże się, że wszystkie podgrzewane przez nas potrawy będą mieć „przyprawę chemiczną”. Efekt będzie fatalny dla wrażeń smakowych, smak będzie zniekształcony, a więc nie warto „perfumować” urządzenia.
Odkryjmy zatem najprostszy i najtańszy sposób odkażania neutralnego – woda. Należy wlać ją do możliwie szerokiego i głębokiego talerza. Oczywiście talerz musi być przeznaczony do używania w mikrofali. Wstawiamy talerz z wodą do urządzenia i ustawiamy moc na maximum. Czas pracy musi być minimum taki, aby woda się zagotowała. Kiedy już to nastąpi, ustawiamy czas pracy na około 5 minut. Niektórzy dodają do wody kilka kropel cytryny, ale to już pozostawimy do decyzji użytkownika. Kiedy minie ustawiony czas, otwieramy drzwiczki i pierwsze co rzuca nam się w oczy, to nagromadzona para. Bakterie zlikwidowane, a sucha szmatka wieńczy dzieło i efekt.

Jak uczyć dziecko angielskiego?

Jak uczyć dziecko angielskiego?

O tym, że znajomość języków obcych bardzo się przydaje w życiu, nikogo już raczej przekonywać nie trzeba. W obecnych czasach, trudno jest znaleźć jakąkolwiek pracę, bez chociaż podstawowej znajomości jakiegoś języka obcego. Oczywiście, od lat niesłabnącą popularnością cieszy się język angielski. I doprawdy trudno się temu dziwić, bo jest to język międzynarodowy i stosunkowo łatwy w nauce. Szacuje się, że jest to najbardziej rozpowszechniony język na świecie, tak więc można się w nim dogadać właściwie wszędzie. Ponieważ dzieci do pewnego wieku chłoną języki niczym gąbka (tak przynajmniej zwykło się uważać), dlatego niezwykle ważne jest, aby malucha zacząć zaznajamiać z językiem obcym jak najwcześniej. Oczywiście trudno oczekiwać od dwulatka tego, że będzie się uczył czytać, pisać i używać skomplikowanych struktur gramatycznych. Nauka powinna raczej przypominać zabawę, a nie bezsensowne powtarzanie i klepanie słówek. Takie podejście może tylko i wyłącznie malucha zniechęcić. Uczyć więc trzeba, ale koniecznie świetnie się przy tym bawiąc. Co jeszcze ważniejsze, taka nauka może być z powodzeniem prowadzona przez rodziców w domu i nie trzeba wcale zapisywać dziecka w tym celu na specjalny kurs (chociaż takie nawet już dla dwulatków są organizowane). Wystarczy odrobina dobrej chęci i kilka fajnych i ciekawych pomocy naukowych, by dziecko zachęcić do poznawania nowych wyrazów. Co więc może się przydać? Na przykład fajne, kolorowe czytanki po angielsku dla dzieci, które bez problemu można kupić niemalże w każdej księgarni stacjonarnej lub internetowej. Ważne żeby dotyczyły lubianej przez dziecka tematyki. Jeśli więc dziecko lubi dinozaury, to warto poszukać książeczki o sympatycznych wielkich gadach, jeśli woli samochody, na pierwszy ogień powinny pójść książeczki o wesołych samochodzikach. Trzeba po prostu przyciągnąć czymś uwagę dziecka. Pomóc mogą również różne gry i zabawy (w szczególności, gdy dziecko jest już nieco starsze). Warto również pamiętać o tym, by raz poznane przez dziecko słowo, powtarzać wielokrotnie i to nie tylko przy okazji nauki połączonej z zabawą. Każda codziennie wykonywana czynność powinna być dziecku przedstawiona również w wersji angielskiej. Jeśli mam piecze ciasto, to warto od razu dziecku tłumaczyć, że np. ciasto po angielsku jest tak i tak. Nie należy też się specjalnie zdziwić, gdy (szczególnie w przypadku małych dzieci), dziecko zamiast wyrazu polskiego, będzie chętniej używać angielskiego zamiennika. Szczególnie może być to widoczne w przypadku słów trudnych do wymówienia. Tak więc zamiast słowa „księżyc”, można usłyszeć np. „moon”, a zamiast koloru „niebieski” – „blue”. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, chociaż może to prowadzić do różnych śmiesznych sytuacji (szczególnie jeśli dziecko będzie próbowało się porozumieć z osobami, które angielskiego nie znają czyli np. babcią czy też np. innym dzieckiem z przedszkola). Jest to jednak znak, że dziecko przyswaja nowe słowa i że staną się one dla niego naturalną częścią rzeczywistości.

Czy do chorwacji potrzebny jest paszport

Czy do chorwacji potrzebny jest paszport

Chorwacja to raj dla bardzo wielu polskich turystów. Kraj położony jest nad Morzem Adriatyckim. Słynie z pięknych plaż i klimatu, który zapewnia gorące dni praktycznie przez całe lato, a także w dużej mierze na wiosnę i jesień. Chorwacja to kraj położony na Półwyspie Bałkańskim na południe od granic Polski, jednak odległość jest znacznie mniejsza do innych popularnych miejsc wycieczkowych np. do Bułgarii, Grecji czy Egiptu. Chorwacja jest krajem słowiańskim; wielu Polaków uważa to za plus, ponieważ jest w stanie przynajmniej po części porozumieć się tam w swoim ojczystym języku. Najpopularniejszymi miejscami wypoczynkowymi w Chorwacji są miasta takie jak Dubrownik czy Split. Poza pięknymi plażami są one również niezwykle starymi miastami z bardzo wieloma zabytkami i bogatą historią. Chorwacja przez lata przechodziła z rąk do rąk, a za niepodległe państwo, w pełni suwerenne uznana została dopiero w 1992 roku. Chorwaci więc mają w swojej kulturze wiele naleciałości z czasów, kiedy władali nimi Węgrzy, Habsburgowie czy władze Jugosławii.

Chorwacja od 2013 roku jest członkiem Unii Europejskiej, jest to kraj, który obecnie ma najmniejszy staż we Wspólnocie. Państwo dołączyło do Unii dopiero jako drugi kraj spośród krajów tworzących niegdyś socjalistyczną republikę Jugosławii. Jest to więc jedno z najbardziej rozwiniętych krajów w regionie, na co wpływają m.in. ogromne wpływy z turystyki. Chorwacja więc ma już pięcioletni staż w Unii Europejskiej, ale co ciekawe nie dołączyła jeszcze do strefy Schengen, czyli grupy krajów, które zniosły całkowicie kontrolę graniczne na przejściach z jednego do drugiego kraju unijnego. Niestety więc na granicy chorwackiej musimy jako turyści liczyć się z koniecznością odbycia standardowej kontroli przeprowadzonej przez celników. Starsi z pewnością będą pamiętać takie rzeczy z czasów sprzed strefy Schengen, ale dla młodszych turystów może być to swego rodzaju nowość.

Z powodu przeprowadzania kontroli granicznych bardzo wiele Polaków i turystów z innych krajów zastanawia się czy do Chorwacji potrzebny jest paszport. Przypomnijmy, że na podstawie prawa polskiego paszport jest fakultatywny, nie trzeba posiadać go – obowiązkowy jest tylko i wyłącznie dowód osobisty. Paszport to dokument, który zaświadcza, że jest się obywatelem Polski. W przypadku Chorwacji należy sobie zapamiętać, że paszport nie jest potrzebny – w przypadku przyjazdu, który ma trwać mniej niż 90 dni wystarczającym dokumentem jest dowód osobisty któregokolwiek z państw Unii Europejskiej. Paszport wymagany jest tylko i wyłącznie od przedstawicieli państw nienależących do UE. Chorwacja obecnie przygotowuje się do wejścia do strefy Schengen, więc prawdopodobnie w niedługim czasie możemy spodziewać się, że znikną bramki na granicy chorwacko-węgierskiej oraz chorwacko-słoweńskiej. Byłoby to z pewnością duże ułatwienie dla wszystkim, którzy podróżują do tego kraju oraz kolejny krok w kierunku integracji europejskiej przesuwanej do coraz to nowych krajów Starego Kontynentu.

Jak zachęcić dziecko do czytania?

Jak zachęcić dziecko do czytania?

O tym, że warto czytać, nikogo przekonywać raczej nie trzeba. Czytanie sprawia, że dziecko rozwija się nie tylko zasób słownictwa, ale i wyobraźnię, zdolność dedukcji i logicznego myślenia. A te umiejętności niezwykle przydają się w każdym aspekcie życia codziennego. Nie bez powodu, często organizowane są więc akcje typu „Cała Polska czyta dzieciom”, czy też np. „Poczytaj mi mamo”, a panie bibliotekarki często odwiedzają przedszkola czy szkoły. Do czytania warto dziecko zachęcać już od najmłodszych lat. Jak? Gdy dziecko nie potrafi jeszcze czytać samodzielnie, to rodzic powinien mu czytać bajki i różne przeznaczone dla dzieci opowiadania. Nie musi to być wcale bajka na dobranoc, bo czytać można wszędzie i o każdej porze. Ciekawe książki można bez problemu pożyczyć z biblioteki, a ciekawsze pozycje – zakupić. Dzisiejsze książki dla dzieci w niczym nie przypominają tych z ubiegłych dekad, Są bardzo bogato ilustrowane, zdobione, często o ciekawej formie, czy też bryle. Zachęcają samym swoim wyglądem do tego, by je chociaż wziąć do ręki i poczytać. Często pojawiają się wznowienia dzieł klasycznych w literaturze dziecięcej i młodzieżowej. Dzisiaj bez problemu można znaleźć pięknie ilustrowane „Dzieci z Bullerbyn” autorstwa Astrid Lindgren, czy np. „Pinokia” Carlo Collodie’go. Takie książki świetnie się sprawdzą nawet jako czytanki dla młodszych dzieci, bo i wielkość druku bywa w nich odpowiednio powiększona. Jeśli dziecko zaczyna samodzielnie czytać, warto mu zakupić książki dostosowane do jego umiejętności. Dlatego jeśli czytać już potrafi dziecko sześcioletnie, warto zaopatrzyć się w czytanki dla 6 latka. Jeśli dziecko jest już starsze, można spokojnie wybierać książki nieco bardziej skomplikowane. Na początku chodzi o to, by dziecka po prostu nie zniechęcać. Jeśli dziecko nie jest w stanie samodzielnie czegoś przeczytać, zaczyna spadać jego motywacja i nie chce dalej próbować. Jeśli zaś czytanka będzie dostosowana do poziomu jego możliwości, po pierwszym samodzielnie przeczytanym zdaniu, będzie chciało spróbować przeczytać następne. Zresztą, kto z nas nie pamięta kultowego „Ala ma kota”? Takie książki to także świetny pomysł na prezent. Zamiast kupować n-ty samochodzik czy lakę, czasem warto przejść się do księgarni (nawet jeśli ten spacer ma być tylko wirtualny) i poszukać ciekawej, poszerzającej horyzonty dziecka książki. Dzisiaj książki nie tylko opowiadają jakąś historię z morałem. Często „serwują” konkretną wiedzę np. o kosmosie, ekologii czy innych ciekawych rzeczach. Takie książki rozbudzają w dzieciach ciekawość świata, a rodzicom dają możliwość zainteresowania dziecka czymś więcej niż tylko grami komputerowymi. Nie bez powodu zwykło się mawiać „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Warto więc poświecić nieco czasu i poszperać w księgarniach. Można też zabrać ze sobą dziecko i pozwolić mu samodzielnie wybrać interesującą książkę, ze świadomością, że może wybrać niekoniecznie coś ciekawego i interesującego, czy też wartego zakupu naszym zdaniem.

Ludzka magia

Ludzka magia

Wyobraźmy sobie, że masz 11 lat z chęcią zapewne po przeczytaniu albo obejrzeniu Harre’go Pottera chciałbyś dostać taki list jaki dostawali wszyscy czarownicy. Przepustkę do magicznego świata. Przychodziły kolejne lata, a wiadomości od naszej wymarzonej szkoły nie przychodziły. Niestety mnóstwo już osób zawiodło się, że w takim wieku nie przyleciała do nich sowa z listem, nie przyjechał olbrzym na skuterze z tortem na urodziny, ani też nikt przed nami tego nie ukrywał. Zawsze rodziła się nadzieje, kiedy przechodziłeś obok latarni, a ona gasła, że zaraz z krzaków albo zza drzewa wyskoczy jakiś człowiek i krzycząc wyjawi prawdę o tym, że posiadamy czarodziejskie moce. Jednak nic z tych rzeczy się nie działo. A może po prostu wszyscy jesteśmy mugolami?
Każdą rzecz da się z naukowego punktu widzenia da się jakoś wyjaśnić, nie ma w tym większych przeszkód, żeby podważyć istnienie magi. Prawda jest taka, że wszystko co wokół nas się dzieje (patrząc z odpowiedniej perspektywy) można uznać za magiczne. Małe dzieci potrafią wierzyć we wróżki, bajki, mają wybujałą wyobraźnie, która pozwala im przebywać w wymyślonych przez siebie miejscach. Dziecko kiedy bawi się na podwórku ma ochotę nagle być nad jeziorem? Nie ma problemu zaraz zamieni się w jakąś nimfę wodną i zamieszka w jeziorze, będzie się bawić z magicznymi stworzeniami w głębokiej wodzie.
No dobrze, ale co z dorosłymi? Przecież kiedy dorastamy nasza wyobraźnia powoli przestaje zanikać, a cała magia można w tym wypadku powiedzieć dzieciństwa zatraca się gdzieś pomiędzy uzupełnianymi pitami, spłacaniem kredytu czy spędzaniem czasu nad mediami społecznościowymi.

Czy magia istnieje w takim razie?
Wiele zapewne dzieci zadaje sobie to pytanie, ale także są dorośli, którzy uwielbiają bujać w obłokach. Zapewne chwile które spędzamy przy książkach, serialach czy filmach w których głównym bohaterem jest zwykła przeciętna osoba daje nam nadzieje. Można przypuszczać mnóstwa rzeczy na temat tego co jest magiczne, magiczna może być aura wokół jakiegoś miejsca w wyjątkowej dla nas chwili, spędzanie czasu samemu w lesie czując jak to wszystko żyje własnym życiem również jest magiczne.

Nauka i badania przychodzą nam z pomocą i odpowiadają na pytanie: „Czy magia istnieje”. Owszem, ale nie jest to magia jaką znamy z filmów, nie ma tam czarowników ze szpiczastymi kapeluszami, ani smoków.
Badania, które przeprowadzało bardzo wiele uniwersytetów to badania dotyczące magi umysłu. Takie badanie wyglądało mniej więcej tak: proszono dwie grupy studentów, aby wyobrazili sobie jak zaliczają pozytywnie pewien egzamin, który był za pół roku. Oby dwie grupy miały zachowywać się naturalnie. Pierwsza miała wyobrażać sobie tylko swój sukces i pozytywną ocenę. Druga grupa badanych oprócz wyobrażania sobie swojego sukcesu miała myśleć podczas tego pół roku o procesie przygotowywania się. Kiedy nadszedł egzamin uczniowie, którzy myśleli tylko o swoim sukcesie mieli mniejszą zdawalność niż studenci, którzy do swojego normalnego, życia dołączyli myśl o przygotowaniach do tego egzaminu. Magia więc istnieje, raczej jako magia umysły niż wróżki. Ale może kto wie, jeszcze nie wszystko zostało odkryte.

Czy można cofnąć przelew?

Czy można cofnąć przelew?

Czy można cofnąć przelew?
W dobie zakupów internetowych równie często co doświadczamy wygody, doświadczamy też internetowych oszustw. Co by nie narzekać na drugiego człowieka musimy sami zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy doskonali. Przecież uzupełnienie numeru konta czy adresu odbiorcy nie może być trudne. Ale człowiek nie był by sobą, gdyby parę razy w życiu „coś się nie kliknęło dobrze” lub nie zrobił literówki czy zamiast „2” wpisał „3” bo był w pośpiechu.
Wtedy pojawia się to magiczne pytanie „Czy można cofnąć przelew”? Cóż, to czy uda się przelew wycofać i ile sprawi nam to trudności, zależy od tego w jakim jest procesie. Po zleceniu przelewu, ten oczekuje najpierw na otwarcie sesji w naszym banku. Następnie odbiera go nasz bank i oczekuje na rozpoczęcie sesji Krajowej Izby Rozliczeń. Po tym kroku, naszym pieniądzom zostaje tylko jeden zakręt, którym jest bank odbiorcy, oczekujący na rozpoczęcie sesji. Później nasze pieniądze ma już odbiorca. Przelew można cofnąć, jeśli cały proces nie dotarł jeszcze do Krajowej Izby Rozliczeń. Sesje w bankach otwierane są średnio trzy razy dziennie. Jeżeli zdecydujemy się wycofać przelew jeszcze przed sesją w Krajowej Izbie Rozliczeń, musimy zalogować się na nasze konto oraz znaleźć zakładkę „transakcję”, a następnie kliknąć w „transakcje oczekujące” i anulować przelew z tego poziomu. Kolejnym sposobem na cofnięcie przelewu jest zadzwonienie na bankową infolinię i powiedzenie o naszym problemie. Ostatni sposób, to coś na co najmniej z nas by się zdecydowało, czyli pójść do banku osobiście i anulować przelew.
Jeżeli nasze pieniądze dotarły już do Krajowej Izby Rozliczeń, to zaczynamy walkę z czasem, bo sesję otwierane są przecież kilka razy dziennie. W tej sytuacji musimy od razu skontaktować się z naszym doradcom bankowym, ponieważ sami nic w tym momencie nie jesteśmy w stanie zrobić.
Co zrobić, gdy przelew wszedł już na sesję w KIR (Krajowej Izbie Rozliczeń)?
Wtedy naprawdę możemy niewiele. Sporo zależy od naszej współpracy z przedstawicielem banku, jednak najwięcej do powiedzenia ma osoba, do której ten przelew dotarł. Oczywiście może się zdarzyć, że „nasz” odbiorca zauważy przelew z nieznanego źródła i będzie chciał współpracować. Zważywszy jednak na miłość człowieka do „darmowych” pieniędzy, nie liczył bym na to.
Postawieni w takiej sytuacji oczywiście mamy podstawę prawną:
Art. 405. Definicja bezpodstawnego wzbogacenia
Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.

Art. 407. Skutki bezpłatnego rozporządzenia korzyścią
Jeżeli ten, kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, rozporządził korzyścią na rzecz osoby trzeciej bezpłatnie, obowiązek wydania korzyści przechodzi na tę osobę trzecią.
do tego by dochodzić swojej racji. W praktyce wygląda to tak, że nie wiadomo kogo pozwać. Bank nie może udzielić informacji na temat odbiorcy przelewu ze względu na tajemnice bankową, jednak współpracując z bankiem możemy wystąpić na drogę sądową. Osobie, która przywłaszczyła sobie nasze pieniądze grozi odpowiedzialność karna. Na podstawie Art. 143(Wykonanie zlecenia płatniczego) bank ma obowiązek nam pomóc. Należy być świadomym tego, że rozwiązanie sytuacji w ten sposób może nam przysporzyć dodatkowych kosztów.

Jak odkwasić organizm?

W dzisiejszych czasach wiele osób zmaga się z zakwaszeniem organizmu. Dzieje się tak dlatego, że żyjemy w bardzo szybkim tempie i zmagamy się, prawie codziennie, ze stresującymi sytuacjami. Wpływa to na zaburzenie równowagi kwasowo-zasadowej i prowadzi co wcześniej wspomnianego zakwaszenia organizmu. Innymi czynnikami prowadzącymi do tego stanu, są między innymi: zła dieta, w której znajduje się za dużo produktów o odczynie kwasowym, a zbyt mało o odczynie zasadowym, przyjmowanie niektórych leków, stosowanie używek takich jak kawa, herbata, alkohol i papierosy, a także brak aktywności fizycznej.
W jaki sposób można się dowiedzieć, że nasz organizm jest zakwaszony? Przede wszystkim należy obserwować nasze ciało. Jeżeli zmagamy się ze wzdęciami, bólami głowy czy zgagą jest to znak, że powinniśmy zrobić badania, które potwierdza nasze obawy. Innymi objawami jest nadmierne wypadanie włosów, problemy z koncentracją w pracy i szkole. Zakwaszenie organizmu utrudnia też odchudzanie, więc osoby, które próbują zrzucić parę kilogramów, a mimo diety i wysiłku fizycznego nie mogą tego dokonać możliwe, że mają zakwaszony organizm.
Zakwaszenie organizmu może doprowadzić do wielu schorzeń, ponieważ osłabia układ odpornościowy. Nieleczone może doprowadzić na przykład do cukrzycy, miażdżycy i chorób serca. Może być też przyczyną nowotworów, dlatego tak ważna jest szybka reakcja i próba odkwaszenia naszego organizmu. I tu pojawia się pytanie – czym odkwasić organizm?
Aby skutecznie poradzić sobie z tą przypadłością, należy przede wszystkim dowiedzieć się jakie produkty prowadzą do zakwaszenia i wyeliminować je z diety. Na internecie można znaleźć wiele tabel pokazujących, których produktów powinniśmy unikać, a które spożywać w większej ilości w celu doprowadzenia do równowagi kwasowo-zasadowej. Najważniejsze jest, aby unikać produktów pochodzenia zwierzęcego, w szczególności drobiu, ryb i wieprzowiny, ponieważ to one najbardziej zakwaszają organizm. Oprócz tego należy wyeliminować z diety sery, pieczywo i słodycze. Alkohol, kawa, papierosy i inne używki też nie są wskazanie w tym stanie. Wcześniej wspomniane produkty warto zamienić na te, które wykazują działanie odkwaszające. Są to na przykład kasze, warzywa, owoce i orzechy. Należy też dostarczać organizmowi odpowiednią ilość płynów. Najlepiej wypijać 2,5 litra wody niegazowanej dziennie. Dodatkowo można pić herbatki ziołowe. Oczywiście na samej diecie odkwaszanie organizmu się nie kończy. Trzeba zmienić swój styl życia. Ważna jest aktywność fizyczna w ciągu dnia. Wystarczy godzinny spacer, jazda na rowerze lub jakieś zajęcia sportowe. Należy też zminimalizować ilość stresu w ciągu dnia. Nie przejmować się za bardzo rzeczami, na które nie mamy wpływu. Warto też wprowadzić do codziennej rutyny medytacje, dzięki której przez kilka minut zapomnimy o codziennych problemach. Rezygnacja z używek też pomoże wrócić to prawidłowej formy organizmu. Na koniec najważniejsze, czyli sen. Wielu osobom nie wystarcza doby i ograniczają ilość snu na rzecz pracy lub innych projektów. To błąd. Organizm musi mieć czas na regeneracje, dlatego 7-8 godzin snu jest konieczne aby nasz organizm prawidłowo funkcjonował.